BS_Sochaczew_Partner

Pech nie opuszcza naszego zespołu

izespolW Węgrowie już w 3. minucie straciliśmy pierwszego gola, w 14. minucie gospodarze prowadzili 2:0. Fatalny początek pierwszej połowy, ale końcowe 5 minut w tej części gry nie było lepsze, bo straciliśmy kolejne 2 gole z rzutów karnych i… Michała Błaszczyka, który za dwie żółte kartki musiał opuścić boisko.

Wcześniej w 19. minucie skuteczną dobitką popisał się Piotr Trafalski, który odbitą od poprzeczki piłkę po strzale Tomka Oziemblewskiego umieścił w bramce gospodarzy. Do przerwy przegrywaliśmy więc 4:1.

Druga odsłona to ambitna gra naszej drużyny, która doprowadziła do wyniku 4:3. Niestety zabrakło czasu i szczęścia, aby ten mecz przynajmniej zremisować. W ostatniej akcji meczu gospodarze strzelili piątego gola, bo wszyscy nasi zawodnicy znaleźli się w polu karnym Czarnych próbując wyrównać stan meczu. Nie udało się, a gospodarze przypieczętowali swój sukces strzelając gola do pustej bramki.

Wracając do bardziej szczegółowej relacji i oceny tego meczu musimy podkreślić, że w naszym zespole zabrakło koncentracji, bo zasada jest prosta jak najmniej błędów i pełna koncentracja zawodników przez 90 minut. W tym przypadku gospodarzom wystarczyło pierwsze 15 i ostatnie 5 minut pierwszej połowy, żeby wręcz znokautować naszą drużynę. Pozostałe fragmenty były albo wyrównane, albo ze sporą przewagą naszego zespołu, bo druga połowa należała już do nas, mimo że graliśmy w osłabieniu.

Ogólnie podsumowując należy uznać, że Czarni zdobyli komplet punktów zasłużenie, bo pierwsza połówka należała do nich, a potem bronili wyniku. Z drugiej strony broniąc korzystnego wyniku kontratakowali i tylko dzięki dobrej postawie naszego bramkarza możemy się cieszyć, że gospodarze nie zdobyli więcej goli.

Dwa karne, które sprokurował Michał Błaszczyk i dwie żółte kartki dla niego traktujemy jako wyjątkowy pech naszego zawodnika i zarazem pochopność decyzji sędziego, bo ile nie mamy wątpliwości co do pierwszego karnego i żółtej kartki, o tyle w drugiej sytuacji karny gospodarzom się należał, ale kartka to przesada. No cóż sędzia tak to zinterpretował, a potem przy korzystnym wyniku dla Czarnych pomagał jakby naszej drużynie, co świadczy tylko o słabości arbitra.

Trzeba jednak podkreślić, że nasz zespół był bliski wywalczenia remisu, bo sytuacji bramkowych było sporo, nawet w pierwszej połowie przy odrobinie szczęścia mogliśmy wyrównać. W 13. minucie młodszy z braci Trafalskich uwolnił się spod opieki dwóch obrońców, przyjął piłkę na 16 metrze, wbiegł w pole karne i z 10 metrów uderzył po krótkim rogu w boczną siatkę. 2 minuty później ponownie Trafal tym razem z daleka, zza pola karnego uderzył tuż obok słupka. We wspomnianej 19. minucie ten sam zawodnik zdobył kontaktowego gola na 2:1, dobijając świetne uderzenie Oziemblewskiego w poprzeczkę. Próbował jeszcze z wolnego z ok. 25 metrów strzelać Darek Jackiewicz, ale jego uderzenie było za lekkie i bramkarz gospodarzy dobrze mierzoną piłkę bez problemu wyłapał.

Czarni zaś wykorzystali nasze błędy: najpierw prawej strony w 3. minucie, kiedy zdobyli gola. Wtedy też poważnej kontuzji ręki doznał Krystian Wiśniewski, było nawet podejrzenie złamania, na szczęście okazało się, że jest silne stłuczenie. W 14. minucie, tym razem błąd z lewej strony boiska i napastnik gospodarzy wykorzystał sytuację sam na sam z naszym bramkarzem. Potem Czarni zmarnowali „setkę” w 27. minucie, znowu w sytuacji sam na sam, tym razem lepszy okazał się nasz golkiper Karol Sładkowski. 10 minut później znów Sładkowski wyręczył naszych obrońców. 40 i 45 minuta to rzuty karne dla gospodarzy, które ustaliły wynik do przerwy.

W drugiej połowie to my prowadziliśmy grę, będąc praktycznie  cały czas stroną atakującą, ale pierwszy groźniejszy strzał odnotowaliśmy w 58. minucie – Oziemblewski z daleka uderzył tuż nad poprzeczką. Potem kilka razy pokazał swoje możliwości Dawid Skrzynecki, który np. w 70 minucie minął kilku rywali w polu karnym i oddał strzał po długim rogu trafiając piłką w słupek. W 75. minucie naszą wrzutkę w pole karne z rzutu wolnego strącił bodaj Adrian Binienda, a piłka o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Wreszcie chwilę potem Paweł Herman uruchomił Kacpra Starka, który uciekł obrońcom i zdobył drugiego gola dla naszego zespołu. Jeszcze raz Kacper był bliski strzelenia gola, niestety zbyt lekko uderzył i bramkarz nie miał problemu z obroną. W 79. minucie znowu Czarni nas skontrowali i tylko dobra postawa naszego bramkarza uchroniła nas od utraty gola. Wreszcie w 85. minucie idealną piłkę od Hermana otrzymał Tomek Trafalski, który wbiegł w pole karne i mocno uderzył w długi róg, bramkarz obronił ten strzał, ale wybił piłkę wprost na głowę Sebastiana Witkowskiego. Ten nie zmarnował okazji i było 4:3. Ostatnie minuty okazały się nieskuteczne dla naszej drużyny, a gospodarze tuż przed końcowym gwizdkiem wykorzystali nasze desperackie próby wyrównania i sami ustalili wynik meczu na 5:3.

Czarni Węgrów – Bzura Chodaków 5:3 (4:1)
Bramki dla Bzury: 19′ Piotr Trafalski, 76′ Kacper Starek, 85′ Sebastian Witkowski

Skład: Sładkowski – Błaszczyk <2żk>, Binienda, Rybicki, N.Starek <żk> – P.Trafalski (46′ T.Trafalski), Wiśniewski (8′ Oziemblewski), K.Stencel (53′ Skrzynecki), K.Starek – Herman, Jackiewicz (65′ Witkowski)

Realizacja: Multimedia Grupa | stat4u